Spodobały mi się baaardzo. Tyle inspiracji w sieci - zerkałam na nie z zachwytem, w końcu siadłam i zrobiłam. Praca z suszonymi roślinami nie należy do najłatwiejszych. Kto próbował, ten wie. Ileż to razy wybrałam już odpowiednią roślinę, ułożyłam kompozycję, zadowolona z siebie, a tu przy nanoszeniu kleju urwał się płatek... i przyklejony do pędzelka mruga do mnie zawadiacko. Nauczyłam się trochę to ignorować, bo inaczej bym zwariowała. Ze stoickim spokojem ściągam go z pędzelka i staram się przykleić do całości.
Uff! Tym razem się udało, nie widać!
Życzę Wam wspaniałego dnia, pięknego wieczoru i spokojnej nocy!