Jestem cały czas w marynistycznym nastroju. Znalazłam na Pintereście świetny pomysł na małe żaglówki z takim, nietypowym żaglem. Natychmiast zabrałam się do pracy, ale jak zawsze, utknęłam na mieliźnie :D Okazało się, że nie mam odpowiedniego materiału na ten główny element łódki. Oczywiście zakup nie wchodził w grę. W końcu - mam pomysł, ale czy wypali? Postanowiłam, że podjadę do krawcowej, która szyła kiedyś kiecę komunijną dla mojej córki ...i pamiętam ten Jej warsztat krawiecki - istny raj do wyszukania odpowiedniego materiału :P
Pojechałam - pogoni, nie pogoni - przejechać się warto :P
Splot różnych przypadków :D sprawił, że wyjechałam od Niej z worem pięknych, kolorowych skrawków różnych tkanin :P Misja się powiodła!
Właściwie, to muszę powiedzieć, że krawcowa ma w tym swój udział :D